Co oni zrobili z religijnych świąt?

Niemcy przygotowują się do Bożego Narodzenia przez wiele miesięcy, ale w adwent gorączka zakupów sięga zenitu. Tu nie chodzi o żadne duchowe przygotowanie, lecz o typowe komercyjne podejście do świąt, gdzie prezenty stanowią 100 procent problemu.

Co prawda ponad 75 procent Niemców nie wyobraża sobie świąt bez świątecznie ubranej choinki, ale tyle samo nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czym tak na prawdę są święta Bożego Narodzenia, czym jest Adwent? Dla zdecydowanej większości współczesnych obywateli zachodnich miast okres Adwentu to okazja do zrobienia zakupów.

Święta razem, ale bez wiary
60 proc. Niemców deklaruje, że w tych dniach uda się do rodziny i razem zasiądą do posiłku. Typowo niemiecki stół świąteczny jest zupełnie inny niż polski. W Wigilię i święta Niemcy nie poszczą i obowiązkowo jedzą kiełbasę z sałatką kartoflaną, kiszoną (u nich jest to raczej kwaszona kapusta – Sauerkraut) i oczywiście pieczoną gęś. Są także miejsca gdzie także Niemcy podobnie jak my Polacy jedzą karpia. Charakterystycznym przysmakiem, który pojawia się na niemieckich stołach podczas świąt Bożego Narodzenia jest bakaliowe ciasto drożdżowe – Christstollen.

Prezenty i poprawność polityczna
Coraz częściej poprawność polityczna nakazuje unikać wszystkiego tego, co kojarzy się ze świętami chrześcijańskimi, a więc także z Bożym Narodzeniem. Coraz częściej zamiast życzeń składanych z okazji „Świąt Bożego Narodzenia“ słyszymy życzenia „spokojnych wolnych dni“ lub „dobrego wypoczynku“. Niestety w tym roku wpisała się w tą nową niemiecką tradycję także pełnomocnik ds. integracji Annette Widmann-Mauz. Umieściła ona na Twitterze kartkę świąteczną bez słowa „Boże Narodzenie“. Pełnomocnik ds. integracji w rządzie Angeli Merkel, która jest także członkiem CDU wraz z przedstawicielami swojego biura prasowego zrobiła bożonarodzeniowe zdjęcie z ustrojoną choinką w tle. Na tej kartce świątecznej umieściła napis: „Wszystko jedno jakiego jesteście wyznania, życzymy Państwu spokojnego czasu i dobrego początku nowego roku“. Na kartce brakuje słowa „Weihnachten, czyli Boże Narodzenie“. „Jeżeli członek rządu na bożonarodzeniowej kartce świątecznej pisze, że są to pozdrowienia dla wierzących we wszystko, to należy zapytać jakie wartości on reprezentuje“ – powiedziała Sylwia Pantel z CDU. Media przypominają pełnomocnikowi ds. integracji, że w święta Ramadanu składała życzenia muzułmanom, a w święta Chanuki wszystkim Żydom.

Liczą się tylko prezenty
Bardzo istotną kwestią, a w ostatnich latach zdecydowanie najważniejszą są prezenty. Ponad 70 procent społeczeństwa nie wyobraża sobie świąt bez prezentów. Wśród dzieci odsetek ten jest znacznie większy sięgający nawet 95 procent. Coroczne badania wskazują, że dzieci w wieku przedszkolnym coraz mniej wiedzą o prawdziwej genezie Bożego Narodzenia. Na pytanie, z czym im się kojarzą tę święta, zdecydowana większość bez zastanowienia odpowiada, że po pierwsze z prezentami, po drugie z wizytą babci, dziadka lub innych członków rodziny, a jedynie znikomy procent niemieckich dzieci kojarzy te święta z narodzinami Jezusa. Szał prezentów jest tak wielki, że co dziesiąty Niemiec kupuje świąteczny prezent dla swojego psa lub kota lub nawet papugi, czy chomika. Jak wynika z najnowszego sondażu na ten temat, przeciętny Niemiec wydaje na prezent świąteczny dla swojego pupilka około 50 euro.

Świąteczny interes kwitnie
Chęć kupienia w tych dniach prezentów jest wodą na młyn handlarzy i producentów wszystkiego, gdyż w ostatnich latach prezentem może być dosłownie wszystko. Handel już od dawna okres świąt Bożego Narodzenia nazywa wielkim „Weihnachtsgeschaeftem” – czyli interesem bożonarodzeniowym. Nic dziwnego, bowiem Niemcy w tym roku średnio wydadzą na prezenty po 470 euro. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że w 2010 roku było to jeszcze tylko 300 euro. Jest to prawdziwy złoty interes, więc handel robi, co może, aby wykorzystać ten okres do jak największych obrotów. Obecnie zgodnie z prawem lokalne władze zezwalają na otwarcie sklepów nawet w niedziele.

Choinka to niemiecki zwyczaj
Nie wszyscy wiedzą, że to właśnie z Niemiec wywodzi się zwyczaj strojenia choinki (tak twierdzi większość źródeł). Drzewko bożonarodzeniowe pojawiło się w Nadrenii na przełomie XV i XVI wieku. Do Polski trafiło na początku XIX wieku za pośrednictwem żołnierzy i urzędników pruskich. W ostatnich latach także produkcja choinek i to zarówno tych żywych jak i sztucznych stała się znakomitym interesem. Według szacunków Zarządu Głównego Związku Niemieckich Producentów Drewna w zeszłym roku zostało sprzedanych w Niemczech ponad 25 milionów żywych choinek. Najbardziej popularnym, najczęściej kupowanym i ubieranym drzewkiem podczas Świąt Bożego Narodzenia u naszych zachodnich sąsiadów jest od wielu lat świerk i jodła północna. Średnia cena jednego drzewka kształtowała się (w zależności od gatunku i wielkości) w okolicach 30 – 50 euro.

Coraz częściej święta po amerykańsku.
Od kilkunastu już lat święta Bożego Narodzenia w Niemczech ulegają amerykanizacji, czyli przybierają bardzo komercyjne oblicze. Wszystko staje się olbrzymim i wielkim biznesem, choinki, prezenty, imprezy świąteczne, festyny, czy świąteczne targi (Weihnachtsmarkt – coś w rodzaju targu z produktami bożonarodzeniowymi), a nawet komercjalizacji uległ święty Mikołaj, który w całym kraju przybrał postać „Mikołaja” z reklamy Cola Coli. Już żadne dziecko nie wyobraża sobie Mikołaja inaczej jak bardzo grubego osobnika z wielkim brzuchem, wielką brodą i obowiązkowo musi być czerwono biały. Zdarza się, że Mikołaj jeździ na rowerze, skuterze, hulajnodze a nawet deskorolce.

Do kościoła na końcu.
Gdzieś na samym końcu zostaje to co najważniejsze, czyli modlitwa i wizyta w kościele. Co prawda każdego roku prawie połowa obywateli deklaruje, że ma zamiar wybrać się w okresie Bożego Narodzenia na nabożeństwo, ale jak wynika z corocznych statystyk dociera tam zaledwie około jednej czwartej (z czego większość w Bawarii). Dla przykładu w Hamburgu z doświadczenia wiem, że w dni świąteczne puste stoją niemieckie kościoły ewangelickie, a jedynie w polskich parafiach jak zwykle taki ścisk, że nie można wetknąć – przysłowiowego palca. Takie właśnie są święta w Niemczech.

Witold Wojtkiewicz

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert.