OpinieSpecials

Późnojesienne opowieści na adwentowy czas – portrety nauczycieli Polskiej Macierzy Szkolnej

Kim jest nauczyciel z powołania? Poznajcie pedagogów, którzy na emigracji budują mosty między kulturami i przekazują polskim dzieciom w Niemczech nie tylko język, ale także cząstkę swojej pasji i serca.

W tym wyjątkowym okresie adwentowym pragniemy zaprosić Państwa do lektury cyklu artykułów, w których przedstawiamy portrety pedagogów – nauczycieli szkół Polskiej Macierzy Szkolnej w Niemczech. To ludzie, którzy podjęli wyzwanie nauczania języka polskiego za granicą, oferując dzieciom znacznie więcej niż solidne przygotowanie dydaktyczne.

Powołanie wymaga stałego rozwoju

Kim jest nauczyciel? Czym jest jego zawód i jaka jest jego rola? W procesie wychowania i nauczania, bardziej niż w jakiejkolwiek innej profesji, osoba nauczyciela odgrywa fundamentalną rolę. To właśnie jego osobowość zachęca dzieci i młodzież do słuchania, poznawania i nauki.

Nauczyciel ma – powinien mieć, jak mówimy potocznie – powołanie. Jednak to powołanie wymaga nieustannego rozwoju, dotrzymania kroku światu dzieci i młodzieży, zrozumienia siebie, niegasnącej ciekawości świata i ciągłego doskonalenia.

Słowo „pedagog“ pochodzi z greckiego „paidagogos“, co dosłownie oznacza „prowadzący dziecko“. Pedagog to ten, który podaje rękę i jest świadkiem rozwoju młodego człowieka. Pedagodzy Macierzy Szkolnej w Niemczech prowadzą dzieci i młodzież przez ścieżki języka polskiego, jego zawiłości stylistyczne i ortografię, ale także przez opowieści o polskiej kulturze i tradycji.

W naszych artykułach portretujemy tych, którzy podjęli to wyzwanie. Są to nauczyciele języka polskiego, którzy oprócz solidnego przygotowania dydaktycznego oferują naszym dzieciom coś znacznie więcej: cząstkę swojej pasji, osobowości i serca, budując mosty między kulturami.

Joanna Dziekan-Elies – Polska Macierz Szkolna w Solingen

Uczę języka polskiego w Polskiej Macierzy Szkolnej w Solingen od 2022 roku. W Niemczech mieszkam od 2016 roku. Nauczanie polskiego pozwoliło mi odnaleźć się na obczyźnie. Dzięki tej działalności wiem, że emigrując, nie przekreśliłam wiedzy i doświadczenia zdobytych w Polsce.

Przez kilka pierwszych lat w Niemczech czułam się obco ze względu na mój język. Uczyłam się niemieckiego od podstaw i uczę się go nadal. Po kilku latach, gdy nadarzyła się okazja nauczania polskiego dzieci i młodzieży w naszej parafii prowadzonej przez Polską Misję Katolicką w Wuppertalu, z radością przejęłam obowiązki nauczycielki. To odmieniło moje życie na obczyźnie – poczułam się wreszcie na swoim miejscu.

Okazało się, że emigracja wcale nie musi mnie odcinać od mojego wykształcenia i doświadczenia zawodowego – wręcz odwrotnie! Skończyłam przecież polonistykę i podyplomowe studia muzealnicze na Uniwersytecie Warszawskim, edytorskie studia podyplomowe w PAN, pracowałam w mediach i w dziale wydawniczym w Zamku Królewskim w Warszawie. Na studiach uczyłam polskiego uchodźców w Polskiej Akcji Humanitarnej, a jako współzałożycielce Studenckiego Klubu Islandzkiego zdarzyło mi się uczyć polskiego Islandczyków w Reykjaviku – to dopiero była przygoda! Po studiach zrobiłam kurs glottodydaktyczny w Klubie Dialogu. Teraz okazało się, że to wszystko nie poszło na marne. Również lata korepetycji z polskiego udzielanych uczniom w Warszawie okazały się przydatnym doświadczeniem na emigracji.

Misja nauczania polskości

Gdy ktoś mnie pyta, dlaczego uczę polskiego, czy chce mi się i czy mam na to czas (jestem matką, żoną i znowu jestem na studiach, tym razem dualnych), odpowiadam, że chcę, a nawet muszę. Czuję taką misję!

Kocham polski, polską kulturę i sprawia mi wielką radość, gdy dzieci i młodzież tutaj, w Solingen, mogą się dzięki lekcjom w Polskiej Macierzy Szkolnej dowiedzieć: co skomponował Chopin, jakie są słowa naszego hymnu narodowego, kto mieszkał w Czarnolesie, z jakich ciastek słynie Toruń, jak śpiewają i grają górale, co się robi w andrzejki, jak wyglądają ą i dź, co pisał Baczyński, kim był Stanisław August i wiele innych rzeczy – dla nas, dorosłych Polaków oczywistych, a dla młodych urodzonych i wychowanych poza Ojczyzną niekoniecznie.

Z najmłodszymi uczymy się czytać i pisać, rysujemy, gramy w gry, a także na pianinie – bo „Sto lat“ to bardzo prosta melodia, którą w Polsce każdy zna. Dlaczego więc nie zagrać i nie zaśpiewać tego też w Niemczech, gdy dzieciom zdarzy się okazja, by zabłysnąć polskim?

Anna Maryjewska

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert