Polacy, dlaczego jesteśmy podzieleni?

Mówiąc o Polakach mieszkających w Niemczech, cały czas słyszymy, że jesteśmy podzieleni. To prawda. Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego i co nas dzieli, zwłaszcza w ostatnich latach? Jeden z podziałów przed 1989 roku był jasny i klarowny. „My”, czyli wszyscy patrioci i antykomuniści (nazywam ich uczciwymi Polakami), stali po jednej stronie barykady, a różnego rodzaju aparatczycy komunistyczni po drugiej. W okresie PRL polskie placówki dyplomatyczne przez zdecydowaną większość normalnych. Polaków były omijane wielkim łukiem, a ewentualna konieczność odwiedzin polskiej ambasady lub konsulatu zawsze wiązała się z dużymi nieprzyjemnościami. Niesympatyczni, chamowaci i bezczelni pracownicy, którzy zawsze nas, zwykłych Polaków, traktowali jak wrogów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (zresztą w większości mieli rację), to była normalność.

Historia błędów
Niestety, taki stan rzeczy panował przez wiele lat po upadku w Polsce komunizmu. Grupa ciągle uprzywilejowana Nie wszystkich traktowano jednakowo. Już wtedy była uprzywilejowana grupa Polonii, która pod koniec lat 80. i przez lata 90. była zawsze w polskich konsulatach i w polskiej ambasadzie mile widziana. Wielu z nich jest częstymi gośćmi tych placówek do dziś. Można odnieść wrażenie, że dla sporej liczby osób (nie będę ich wymieniać z nazwiska) działalność w organizacjach polonijnych stała się wygodnym sposobem na życie. Przez lata zdołali przekonać kolejne władze III RP, że oni są jako działacze polonijni niezastąpieni. Moim zdaniem prędzej powinni nosić przydomek „niezatapialni” zamiast „niezastąpieni”. Niestety, wiele osób ze szczebla rządowego dawała i nadal daje się na to nabrać. Wystarczy prześledzić dziesiątki, a może setki oficjalnych uroczystości organizowanych przez kolejnych prezydentów RP, premierów lub Sejm czy Senat, aby się przekonać, że lista części gości od lat jest prawie ta sama. Wygląda to tak, jak byśmy w Niemczech nie mieli młodego polskiego pokolenia, jakby młodzi Polacy zniknęli lub odmawiali jakiejkolwiek współpracy. To nieprawda, oni chcą działać, ale trzeba im to umożliwić. A stare wygi niech się posuną, a nawet usuną… Czas na młodzież. Jak jest teraz?

Dobra zmiana
Jest inaczej. Przynajmniej w Niemczech większość polskichplacówek dyplomatycznych stała się w ostatnich latach bardziej otwarta. Nie od razu wszystko poszło łatwo. Ale od dwóch lat zmiana podejścia polskich dyplomatów do Polaków mieszkających w Niemczech i do polskich problemów jest diametralnie odmienna. Rozmawiam z Polonią, bywam także w ambasadzie i odnoszę wrażenie, że następuje widoczna zmiana. Po latach pojawiają się wśród bywalców inne, nieznane dotąd twarze, twarze ludzi młodych i chętnych do pracy na rzecz wspólnej ojczyzny. Wysłuchałam niedawno wywiadu, jakiego udzielił obecny ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Berlinie profesor Andrzej Przyłębski Polskiemu Radiu. Ma stuprocentową rację, kiedy mówi, iż zauważył, że tylko część Polonii chce uchodzić za Polaków, część zaś pragnie być postrzegana jako zadeklarowani Europejczycy, którym nie zależy na utrzymaniu polskiej tożsamości. Tak właśnie jest. I najwyższy czas, aby dostrzegli to także obecni rządzący w Polsce. Trzeba to nie tylko dostrzec, ale także odpowiednio na to zareagować. Jak długo jeszcze rząd ma zamiar wspierać i współfinansować projekty, które nie tylko nie mają nic wspólnego z polską racją stanu, ale często są antyrządowe. Jak długo na salony będą zapraszani ludzie, którzy później szkalują obecny polski rząd.

Neutralność czycwaniactwo?
Jak ocenić zachowanie niektórych działaczy polonijnych, którzy jednego dnia swoją obecnością uwiarygodniają wręczanie nagrody (zresztą kontrowersyjnej) byłemu premierowi Donaldowi Tuskowi i Jerzemu Owsiakowi, a kilka dni później goszczą u prezydenta Andrzeja Dudy. Oni sami twierdzą, że nie ma w tym nic dziwnego i że szanują obydwu polityków. Otóż zdecydowanie mówię „NIE” zarówno takim działaniom, jak i takim tłumaczeniom. Nie można jednocześnie zjeść ciastka i miećciastka. Przedstawiciele dzisiejszej opozycji, do której należą ludzie tacy jak Donald Tusk, wielokrotnie swoimi czynami pokazywali, że są zaciekłymi wrogami obecnej polskiej władzy. Nie można jednocześnie czcić żołnierzy wyklętych i komunistów, nie można jednocześnie wspierać „dobrej zmiany” i pochlebiać jej przeciwnikom. O tym muszą pamiętać nie tylko ci „o rozdwojonej jaźni”, ale także przedstawiciele polskich władz.

Anna Wawrzyszko,
wiceprzewodnicząca
ZPwN

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert.