Koronawirus powoduje straty w niemieckim rolnictwie

Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych kilka dni temu zamknęło granice dla pracowników sezonowych w niemieckim rolnictwie. Zakaz dotyczy przede wszystkim pracowników sezonowych z krajów Europy wschodniej. MSW tłumaczy, że takie ograniczenia są konieczne aby przerwać łańcuch zakażeń koronawirusem.

Federalne ministerstwo spraw wewnętrznych potwierdziło, że w związku z szybkim rozprzestrzenianiem się koronawirusa nie będą wpuszczani do Niemiec obywatele państw spoza Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii oraz Bułgarii, Rumunii i Austrii, którzy zamierzali zatrudniać się jako pracownicy sezonowi w niemieckich gospodarstwach. Przez pewien okres nie wiadomo było czy zakaz wjazdu dotyczy także Polaków. Najpierw na stronach federalnego MSW pojawiła się informacja, że także polscy pracownicy sezonowi nie zostaną wpuszczeni do Niemiec, ale po interwencjach Polskę z tych zakazów wyłączono. Tak przynajmniej informuje w mediach społecznościowych polska ambasada w Berlinie, gdzie czytamy że: Nowe obostrzenia nie dotyczą obywateli Polski i Czech.

 

Bez pracowników sezonowych będzie ciężko

Szef Niemieckiego Związku Rolników Joachim Rukwied przyznał, że decyzja niemieckiego MSW o zamknięciu granicy mocno uderzy w całe niemieckie rolnictwo. W związku z decyzją o zamknięciu granic niemieccy rolnicy zaczęli obawiać się, że bez pracowników sezonowych nie będą w stanie zebrać swoich płodów rolnych. W Niemczech już teraz brakuje pracowników sezonowych. Każdego roku w niemieckich gospodarstwach rolnych i ogrodniczych pracuje ponad 300 tys. pracowników sezonowych. Głównie są to obywatele Polski, Bułgarii oraz Rumunii. Producenci szparagów ostrzegają, że w tym roku najprawdopodobniej trafi na rynek zdecydowanie mniej tego „królewskiego warzywa”. Z powodu braku rąk do pracy bardzo duża część płodów rolnych zamiast na stołach, pozostanie w ziemi. Już teraz wiadomo, że nawet jedna trzecia szparagów może nie zostać wycięta i pozostanie w ziemi. Wielu rolników już wcześniej zredukowało cześć swojej produkcji, zaorując wiele hektarów plantacji szparagów.

 

Kto zbierze niemieckie szparagi?

Przez lata to właśnie Polacy zbierali niemieckie szparagi. Niemcy są mistrzami w produkcji oraz spożyciu szparagów. Na areale 24.000 hektarów (dane z 2017 roku) uprawiają ponad 130 tys. ton szparagów, co oznacza, że przeciętnie każdy obywatel zjada rocznie ich prawie 1,5 kg. Nie zjadłby ani sztuki, gdyby nie polscy i od kilku lat bałkańscy pracownicy sezonowi. Polacy jeszcze w zeszłym roku przyjeżdżali „na szparagi“, pomimo dużo gorszych warunków płacowych, ale jest ich znacznie mniej niż przed kilkoma laty. Dziesięć lat temu stanowili ponad 70 proc. wszystkich zbieraczy szparagów. Dziś w związku z zamknięciem granicy przez koronawirusa – jak alarmują niemieccy producenci – zabraknie im pilnych i pracowitych pracowników z Polski.

 

Niemcy są zależni od pracowników sezonowych

Aby zebrać całą roczną produkcję szparagów w Niemczech, należy zatrudnić ponad 40 tys. pracowników sezonowych. Na roli lub w ogrodnictwie Niemcy nie chcą pracować. Nie chcą także zbierać szparagów. Niemiec nie podejmie się tak ciężkiego i mało płatnego zajęcia, bowiem więcej pieniędzy otrzyma w postaci zasiłku socjalnego. Próby zmuszania niemieckich bezrobotnych do pracy przy szparagach zawsze kończą się fiaskiem. Po kilku godzinach wycinania warzyw kandydat trafia z bolącymi plecami do najbliższego lekarza i już na drugi dzień przynosi zwolnienie lekarskie. W rozmowie z „Polakiem w Niemczech“- producenci szparagów przyznają, że zmuszanie bezrobotnych do tej pracy jest wielkim nieporozumieniem. Hans Pralle (producent szparagów w Dolnej Saksonii) twierdzi, że także przymus pracy na roli dla imigrantów lub azylantów skończy się niepowodzeniem

Czesław Makulski

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.