Nie złamie wolnych żadna klęska

Obchody 77. rocznicy Powstania Warszawskiego jak co roku zgromadziły tłumy. Hołd obrońcom stolicy oddali nie tylko jej mieszkańcy, ale także Polacy rozsiani po całym kraju i poza jego granicami. „Było warto” – mówili do zgromadzonych uczestników obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego weterani walk o stolicę z 1944 roku. Jest ich już niewielu, tym cenniejsze stają się chwile spędzane w ich towarzystwie i tym większej mocy nabiera pozostawione nam przez nich przesłanie.

Nie sposób zrozumieć tego miasta…”

Choć nagrodą było Ci wygnanie

kula w plecy, cela betonowa.

Co się stało nigdy nie odstanie

Armio Krajowa.

Nas nie stanie, lecz Ty nie zaginiesz.

Pieśń Cię weźmie, legenda przechowa.

Wichrem chwały w historię popłyniesz,

Armio Krajowa

– w słowach wiersza Zbigniewa Kabaty ps. „Bobo”, porucznika Armii Krajowej, żołnierza oddziału partyzanckiego „Jędrusie” zawiera się sens walki powstańczej mającej wymiar nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim moralny i duchowy. Mówił o nim święty Jan Paweł II w swojej słynnej homilii wypowiedzianej w stolicy Polski podczas pierwszej pielgrzymki do ojczyzny.

„Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus-Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu” – podkreślił papież.

Dziś miasto to oddaje hołd swoim bohaterom gromadząc się w Godzinie „W” na warszawskich Powązkach przy ich grobach, uczestnicząc w Marszu Powstania spod stołecznej Rotundy i spotykając się z nimi, aby oddać hołd tym, którzy jeszcze są z nami.

W przeddzień 77. rocznicy Powstania wolontariusze z organizacji patriotycznych zorganizowali uroczysty przejazd kombatantów rikszami przez główne ulice Starego Miasta, gdzie w 1944 toczyły się krwawe walki. „Riksza jest to – można powiedzieć – transport historyczny, bardzo rozpowszechniony w okresie okupacji. Wielu Powstańców jechało rikszą na godzinę ‚W”, przewoziło broń do punktu zbiórki pod siedzeniami. To będzie wyjątkowa okazja, może już się taka nie powtórzyć, aby zobaczyć i spotkać tylu Powstańców w jednym miejscu. Będzie z nami pan płk. Waldemar Nowakowski ps. Gacek – jeden z najmłodszych Powstańców oraz najstarszy Powstaniec Warszawski – płk. Kazimierz Klimczak ps. Szron. Będzie z nami także płk. Zbigniew Rylski ps. Brzoza, to jest żołnierz batalionu Parasol. Spotkamy także mjr. Jakuba Nowakowskiego ps. Tomek, żołnierza Batalionu Zośka, a także pana Wacław Gluth-Nowowiejski ps. Wacek – niesamowitą postać, robinsona warszawskiego, więzionego także przez UB – opowiadał Mariusz Doromoniec, jeden z organizatorów wydarzenia.

Walka na dwóch frontach

W przeddzień rocznicy wybuchu Powstania na Placu Krasińskich odbyła się uroczysta Msza Święta celebrowana przez administratora apostolskiego Ordynariatu Polowego abp Józefa Guzdka.

W homilii abp Guzdek zaznaczył, że „w niezłomnej Stolicy toczyła się walka na dwóch frontach: walka fizyczna z bronią w ręku i walka duchowa – wewnętrzne zmaganie się z samym sobą, aby w tym morzu zła i nienawiści pozostać dobrym człowiekiem“.

Kapłan podkreślił, że w czasie „gdy Niemcy zgotowali piekło mieszkańcom walczącej Warszawy, nie zabrakło ludzi, którzy do końca pozostali wierni prawu miłości – nawet miłości nieprzyjaciół“. „Nieśli oni pomoc, pielęgnowali chorych i rannych – postępowali zgodnie z nauczaniem Jezusa: Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie“ – powiedział administrator apostolski Ordynariatu Polowego.

Jako przykład wskazał śp. ppor. Wandę Zalewską-Zdun, ps. „Rawicz“, która służyła jako sanitariuszka na Żoliborzu w II Obwodzie „Żywiciel“ Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej niosąc pomoc wszystkim bez wyjątku, także rannym Niemcom.

„Ta wówczas młoda, szlachetna dziewczyna wypełniała powołanie pielęgniarki, bo była przekonana, że na polu bitwy jest wróg, zaś ranny żołnierz to nade wszystko człowiek“ – powiedział abp Guzdek. Dodał, że „podobnie jak wielu lekarzy, sanitariuszy i pielęgniarek, pośród okrucieństw wojny, zdała ona egzamin z najtrudniejszej miłości, chrześcijańskiej: miłości nieprzyjaciół“. „To pozwala wierzyć, że nawet w krańcowo trudnych warunkach próby i prześladowań, można zachować się godnie i ocalić swoje człowieczeństwo“ – mówił hierarcha.

Abp Guzdek wyraził jedocześnie wdzięczność powstańcom za ich heroizm walki z bronią w ręku oraz poświęcenie w walce o wolność. „Ważne jest każde wasze słowo, każda rada oraz wezwanie do współpracy i budowania wspólnoty w trosce o rozwój i bezpieczeństwo naszej Ojczyzny. Gloria Victis – chwała zwyciężonym, lecz niepokonanym“ – zaznaczył.

Wskazał, że „największym moralnym zwycięstwem jest uwolnienie się od nienawiści i chęci odwetu“. „Trzeba zwycięstwa nie tylko na wojnie, ale i nad wojną“ – podkreślił hierarcha. „Kto nienawidzi – przegrał. Kto mobilizuje nienawiść – przegrał. Kto walczy z Bogiem Miłości – przegrał. A zwyciężył już dziś – choćby leżał na ziemi podeptany – kto miłuje i przebacza, kto jak Chrystus oddaje swoje życie za nieprzyjaciół swoich“ – podkreślił abp Guzdek cytując słowa Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego.

Nie byłoby tych sierpni”

We Mszy odprawionej na Placu Krasińskich uczestniczył prezydent Andrzej Duda. Podkreślił, że to pokolenie, które walczyło w 1920 r. wychowało potem „swoje dzieci w Warszawie w tak wielkiej miłości Ojczyzny, tak wielkiej miłości wolności, woli swobodnego życia, wielkim poczuciu suwerenności“.

„Ci młodzi nie wahali się zaryzykować wszystkiego, z życiem włącznie, żeby wolność odzyskać, żeby odzyskać swoje miasto i swoją Ojczyznę. Oni byli gotowi zapłacić każdą cenę“ – powiedział Andrzej Duda. „Zaryzykuję tezę, że nie byłoby tych sierpni, gdyby nie wcześniejsze powstania, które choć w większości nie powiodły się, zawsze pokazywały niezłomnego ducha naszego narodu“ – dodał. Według niego „kolejne pokolenia nie mogły sobie pozwolić na to, by zapisać się w historii jako te, które szły przez życie z opuszczoną głową“.

„Dzięki nim wszystkim, mamy dzisiaj wolną Polskę, wolną Polskę, którą możemy się cieszyć. Cieszymy się nią dzięki żołnierzom 1920 roku, dzięki powstańcom warszawskim, dzięki robotnikom, którzy strajkowali w 1980 roku i później“ – mówił Andrzej Duda.

„Zapisaliście się wszyscy w historii. W tej historii Warszawy zapisało się całe jej społeczeństwo. To była niezwykle specyficzna bitwa, bo to była bitwa, która nie miała swojego prawdziwego frontowego zaplecza“ – podkreślił prezydent.

Prezydent podkreślił, że uczestnicy powstania walczyli przez 63 dni wspierani przez „niepełne zaplecze (…) zaplecze, które dawało im serce“. Jak podkreślił, zapleczem żołnierzy powstania była ludność Warszawy. „To byli ci, którzy przygarniali powstańców, to byli ci, którzy gotowali dla nich posiłki, to byli ci, którzy ich wspierali, ściskali ich ręce, którzy trwali w koszmarnych warunkach w piwnicach domów, to byli ci, których Niemcy mordowali“ – mówił.

„Chylimy dzisiaj czoła w tym apelu poległych, w tej modlitwie za dusze wszystkich tych, którzy polegli, i których pomordowano, ale także za dusze tych, którzy już po prostu odeszli, zarazem ciesząc się, że możemy być obok powstańców warszawskich“ – dodał Andrzej Duda.

Za każdy kamień Twój”

1 sierpnia na placu Zamkowym, wolontariusze, przechodnie i turyści utworzyli kotwicę – symbol Polski Walczącej. Akcja „Żywy Znak dla Powstania Warszawskiego“ odbywa się już po raz siódmy – i za każdym razem przyciąga rzesze uczestników i obserwatorów.

Hołd powstańczemu zrywowi oddali żeglarze na Wiśle. Flotylla ok. 80 jednostek, wśród których oprócz łodzi oficjalnych przypłynęły również łodzie prywatne i kajaki, zatrzymała się w okolicach mostu Poniatowskiego. Uczestnicy minutą ciszy uczcili 77. rocznicę Powstania Warszawskiego. Potem jednostki popłynęły w stronę Portu Czerniakowskiego.

Również prawobrzeżna Warszawa oddała cześć bohaterom. Na Targówku, na skrzyżowaniu Targowej i alei Solidarności rozwinięta została gigantyczna, biało-czerwona flaga ze znakiem Polski Walczącej.

Godzinę „W” uczczono na całym świecie. Na Biało-czerwona flaga z kotwicą Polski Walczącej zawisła w niedzielę, w 77. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, w nowojorskiej siedzibie organizacji polonijnej Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa (PSFCU) i pozostanie tam przez 63 dni. Na maszt wciągnął ją 99-letni uczestnik zrywu, porucznik Bolesław Biega.

„Jestem bardzo wzruszony, że po 77 latach tyle osób się tutaj zgromadziło. Tak dużo osób jeszcze pamięta o tym, co robiliśmy, że walczyliśmy o wolną Polskę, że walczyliśmy o wolną Warszawę. Było to dla nas bardzo ważne. Chociaż nie zdołaliśmy dokonać tego, co chcieliśmy, robiliśmy wszystko, co można było wtedy zrobić” – powiedział w rozmowie z nowojorskim korespondentem PAP sędziwy powstaniec. Walczył on w szeregach batalionu „Kiliński”.

Niedzielną uroczystość zainaugurowały dźwięki syren dokładnie o godzinie „W“, kiedy przed 77 laty rozpoczęło się Powstanie. Przybyli m.in. reprezentanci Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej (SWAP) z p.o. naczelnego komendanta Tadeuszem Antoniakiem, a także przedstawiciele Kadetów Pułaskiego, największych organizacji polsko-amerykańskich, szkół polonijnych i harcerze.

„Dziś flagi niemieckich przedstawicielstw w Polsce opuszczone są do połowy masztów na znak głębokiego bólu i wstydu z powodu okrutnych zbrodni niemieckiego okupanta w walce z ludnością Warszawy podczas Powstania Warszawskiego“ – napisał 1 sierpnia na Twitterze ambasador Niemiec w Polsce Arndt Freytag von Loringhoven. „Wraz z premierem Nadrenii Północnej-Westfalii uczciliśmy w Warszawie pamięć ofiar“ – dodał ambasador.

W sobotę premier Nadrenii Północnej-Westfalii Armin Laschet wraz z ambasadorem Niemiec złożyli wieńce pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego na pl. Krasińskich w Warszawie.

Wieczorem 1 sierpnia odbyły się w Warszawie dwa koncerty piosenek powstańczych – w Muzeum Powstania Warszawskiego oraz na Placu Krasińskich.

Nie złamie wolnych żadna klęska

Nie strwoży śmiałych żaden trud

Pójdziemy razem do zwycięstwa

Gdy ramię w ramię stanie lud

Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój

Za każdy kamień Twój stolico damy krew

Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój

Gdy padnie rozkaz twój – poniesiem wrogom gniew!

– śpiewali zgromadzeni przybyli z całej Polski i spoza jej granic.

„Powstańcy ocalili naszego ducha, nie pozwolili go upodlić i zsowietyzować. To dzięki nim żyjemy dziś w wolnym kraju” – mówił pieśniarz i kompozytor Norbert „Smoła” Smoliński, wykonawca i autor muzyki do wielu wierszy powstańczych poetów – m.in. Tadeusza Gajcego, Zdzisława Stroińskiego czy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. „Cześć i chwała bohaterom!” – zakończył Smoliński.

Michał Korwid

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert.