Stosunki polsko-niemieckie

Po wizycie polskiego prezydenta w Berlinie ponownie rozgorzała dyskusja na temat, na jakim etapie obecnie znajdują się nasze wzajemne relacje? Moim zdaniem nic się nie zmieniło.

Biorąc pod uwagę jedynie oficjalne deklaracje, można odnieść wrażenie, że obecne wzajemne relacje są jak najlepsze, ale to nieprawda. Najważniejsze sprawy ciągle dzielą obydwa państwa. Z jednej strony Niemcy uczepili się polskiej reformy wymiaru sprawiedliwości, a z drugiej Polacy nie mogą zrozumieć, dlaczego wbrew unijnej solidarności Niemcy razem z Rosją budują dwie kolejne nitki gazociągu Nord Stream.

Puste słowa 
Podczas wizyty polskiego prezydenta w Berlinie padły co prawda z ust prezydenta Franka Waltera Steinmeiera deklaracje, że „Niemcy, ale także cała Unia Europejska do walki z różnymi kryzysami zdecydowanie potrzebują mocnej demokratycznej i proeuropejskiej Polski, bowiem tylko tak wspólnie uda się ukształtować europejską przyszłość”, ale sporne kwestie pozostały nietknięte. Niemiecki prezydent, mówiąc o tym, co nas teoretycznie łączy, nie zapomniał przypomnieć, że jakoby Polska łamie obecnie praworządność. „Łączy nas więcej niż dzieli. Ale wszyscy wiedzą, że w jednej sprawie mamy odmienne zdanie. Problem związany z reformowaniem wymiaru sprawiedliwości niepokoi nie tylko Niemców, ale także Unię Europejską” – stwierdził Steinmeier. Czyli nic nowego…

Najlepsze są bezpieczne tematy
Z pierwszych komentarzy wynika, że Niemcy wydają się być naprawdę zaskoczeni postawą polskiego prezydenta. Faktycznie po raz pierwszy polski przywódca bez ogródek nazwał kwestie, które niepokoją lub wręcz przeszkadzają w procesie normalizacji wzajemnych relacji. Do tej pory przy okazji spotkań na najwyższym szczeblu w zasadzie omijano sprawy sporne, a dużo mówiono o tak zwanych tematach łatwych i przyjemnych zarówno dla Berlina, jak i dla Warszawy. Chętnie omawiano kwestie kontaktów obywatelskich, wymiany młodzieży polskiej i niemieckiej, poruszano dobrą współpracę przygraniczną, współdziałanie policji niemieckiej i polskiej oraz inne sprawy, które pokazują, jak dobrze i harmonijnie układa się wzajemna praca. Ale to tylko półprawdy, bowiem poważne problemy dzielące nas były i pozostają nietknięte.

Czy polski głos jest tak samo ważny jak niemiecki?
Dyskutując w gmachu niemieckiego MSZ podczas Forum Polsko-Niemieckiego na temat przyszłości Unii Europejskiej, polski prezydent Andrzej Duda stwierdził wprost, że jego zdaniem problemem Unii jest brak wzajemnej solidarności. Że wśród krajów członkowskich są równi i równiejsi. Polska czuje to coraz wyraźniej i dlatego Andrzej Duda powiedział bez ogródek: „Chcemy, aby nie próbowano negować naszego prawa do głosu. Uważamy, że ten głos jest tak samo liczący się jak każdego innego europejskiego państwa. I stąd te głosy i moje bardzo wyraźne stwierdzenie, że jeżeli my widzimy przyszłość Unii Europejskiej, to jako unii równych państw, gdzie państwa są sprawiedliwie traktowane, gdzie są traktowane jednakowo”. Polski prezydent podkreślił, że Polska będzie zawsze przeciwna koncertowi mocarstw i będzie żądała równego traktowania. Te słowa nie spodobały się siedzącej na sali obrad Forum Polsko-Niemieckiego widowni. Po niektórych wypowiedziach prezydenta publiczność zaczynała buczeć, ale po dokładnym przyjrzeniu się osobom „buczącym” można było zauważyć, że nie miały słuchawek na uszach. Czyli to byli Polacy lub osoby znające język polski. Więc wszystko wskazuje na to, że w Berlinie na polskiego prezydenta buczeli albo polscy obywatele, albo Polacy mieszkający w Niemczech, którzy są ideologicznie związani ze zwolennikami KOD. Polacy to kraj proeuropejski Frank Walter Steinmeier, odpowiadając na zarzut Andrzeja Dudy o brak unijnej solidarności, przypomniał, że Unia Europejska jest wspólnotą państw, które od początku znały warunki przystępowania do niej. Słowa te można było zrozumieć jak sugestię, że jeżeli wam się nie podoba, to… itd. Już od dawna padają fałszywe sugestie, jakoby obecny polski rząd zamierzał wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. Prezydent Andrzej Duda zdecydowanie zdementował takie doniesienia. Mimo ostrej i coraz częściej niesprawiedliwej unijnej krytyki, Polska nadal należy do najbardziej entuzjastycznie nastawionych do Unii Europejskiej państw. „W Polsce nikt nie chce wychodzenia z Unii Europejskiej. Polacy są zdecydowanymi zwolennikami Unii Europejskiej, myślę tutaj o polskim społeczeństwie, i bardzo mocno chcę podkreślić, że w Polsce nie ma ani jednej partii, która byłaby przeciwko Unii Europejskiej, czy która byłaby partią, którą można uznać za eurosceptyczną” − mówił w Berlinie prezydent, cały czas podkreślając, że według Polaków Unia musi się składać z suwerennych i narodowych państw.

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert.