Wspomnienia świadka 1980 roku: Szokująca relacja

Sierpień 1980 rok… . Jedna z najważniejszych dat w historii Polski. Wspominając wydarzenia sprzed 40 lat, łapię się na tym, jak fragmentaryczne obrazy z tamtego okresu mieszają się z później nabytą wiedzą. Dla mnie, ówczesnego szczecińskiego 16-latka, sierpień nie kreował się jako zapowiedź przełomu.

Dopiero co zacząłem bardziej interesować się polityką, raz jeden miałem w ręku „bibułę“, a moje wiadomości o Grudniu, KOR-ze czy tym podobnych istotnych zagadnieniach, był wyrywkowy. Inna sprawa, że niestety, ale opozycja pogrudniowa w Szczecinie była po prostu słaba. Niewielu działaczy Konfederacji Polski Niepodległej, Komitetu Obrony Robotników czy Wolnych Związków Zawodowych, raczej niezauważalny na zewnątrz ferment w zakładach pracy, nie zapowiadały takiego wybuchu. Nastroje były oczywiście coraz gorsze, na które rzutowały: sytuacja gospodarcza kraju i skala swobody dawna przez władzę, ale przełom miał nastąpić raczej później. A jednak stało się! Potrzeba wolności, nie tylko wewnętrznej, ale i ustawowej, okazała się silniejsza od ekipy Gierka. Około 10 milionów zapisanych w następnym roku członków Solidarności, to liczba, która przemawiała do wyobraźni nawet na Kremlu.

Wracając do Szczecina, strajki w sierpniu rozchodziły się odwrotnie niż kręgi na wodzie. Od największych zakładów do najmniejszych, od stolicy Pomorza Zachodniego po małe miasteczka w regionie. W końcu, 30 sierpnia PZPR skapitulowała. Pierwsze polskie porozumienie podpisane z władzą przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w Szczecinie, którego działaczy L. Wałęsa oskarżył pierwotnie o zdradę, uruchomiło lawinę. Dzień później Gdańsk, a 3 września Jastrzębie, przesądziły o sukcesie zrywu, bez którego nie było by obecnego kształtu Polski. Historyk nie powinien gdybać, więc i ja tego nie zrobię, ale wyobraźcie sobie Państwo dzisiejszą Polskę bez Sierpnia. Białoruś, Finlandia lat powojennych albo inny kraj z koncesjonowaną wolnością? Nie wiem. Natomiast wiem, jak trochę niesprawiedliwy jest dla Szczecina i Jastrzębia fakt, że gdy mówi się o porozumieniu opozycji z Biurem Politycznym PZPR, to mowa jest o podpisach złożonych w Gdańsku. Czym byłby Gdańsk bez reszty kraju? Był bardziej znany to prawda, bo Wałęsa, bo czołowi doradcy, bo zagraniczni dziennikarze. W Szczecinie nie było znanych nazwisk, gdyż Komitet Strajkowy nie wpuścił do centrum oporu, czyli Stoczni im. A. Warskiego, ani działaczy KSS KOR, ani innych doradców i prawie w ogóle dziennikarzy. Jednakowoż, powstanie Solidarności, to nie był tylko efekt podpisów złożonych 31 VIII, lecz cała gama wydarzeń, które do nich doprowadziły i które miały późniejsze konsekwencje. Pamiętajmy o tym w 40 rocznicę Sierpnia.

Odwołując się do wspomnień, przypominam sobie swój pierwszy kontakt z Solidarnością, kiedy nasz nauczyciel historii – B. Brzycki, człowiek nie tak dużo starszy od nas – licealistów, a sam działacz NSZZ „Solidarność“ Oświaty i Wychowania, poprosił nas kiedyś o pomoc. Wystarczyło hasło: „to dla Solidarności“ i cała nasza grupa była gotowa nosić, przewozić czy co tam było trzeba. Z tą samą grupą, w której była moja koleżanka klasowa, późniejsza czołowa szczecińska opozycjonistka – Marzena Szczeglewska, malowaliśmy w styczniu 1982 na ścianach budynków: „Solidarność żyje!“ Uważaliśmy wtedy, że to co robimy jest słuszne i jak się okazało mieliśmy rację. Niestety, ani mój profesor, ani Marzena, dziś już nie żyją. Ciekawe co by powiedzieli o tym, jak zmienił się nasz związek zawodowy, bo że zmienił się, to nie ulega wątpliwości. W 1980 roku termin Solidarność był bardzo pojemny hasłem. Tak jak dziś, prawie wszystko co powiemy i zrobimy, może być podciągnięte pod polityczne poglądy, tak wtedy wszystko kojarzyło się z Solidarnością. Głównie to co dobre. Może dlatego R.Trzaskowski nazwał powstający dziś ruch – Nową Solidarnością, bo chciałby czerpać z dawnej tradycji. Tyle tylko, że próba zbijania kapitału z historii nie zmienia faktu, iż ruch tworzony przez polityka, zawsze będzie miał polityczny, czyli mało wiarygodny kontekst.

Kończąc swoje rozważania: stulecie bitwy warszawskiej, 50-lecie Grudnia, 40 lat Sierpnia – ten rok obfituje w ważne dla Polski rocznice. Może przy ich okazji spłynie na niektórych łaska refleksji. Wolność raz dana, nie jest dana na zawsze, ale jest zawsze bezcenna. Dobrze rozumieli to wszyscy ci, którzy w tamtych wydarzeniach ryzykowali albo oddawali życie. Doskonale wiedzą o tym teraz Białorusini. Ceńmy i szanujmy wolność, żebyśmy o nią nie musieli już nigdy walczyć.

Dariusz Foterek

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert.