AktualneSpecials

Miasto podzielone murem

Trzeciego października mija dwudziesta ósma rocznica zjednoczenia Niemiec. Runął mur, który dzielił Berlin zachodni i Berlin wschodni, a także mur oddzielający komunistyczne państwo NRD od Republiki Federalnej. Większość ludzi jest przekonana, że wraz z likwidacją „berlińskiego muru” zniknęły w Europie podzielone miasta i podzielone kraje.

Ale tak nie jest, bowiem na morzu Śródziemnym leży wyspa i republika Cypr, gdzie mury nadal dzielą mieszkańców. Na mocy porozumienia z 12- go września podczas moskiewskiej konferencji dwa plus cztery, 3-go października 1990 roku Niemiecka Republika Demokratyczna została włączona do Republiki Federalnej Niemiec. Układ ten podpisały obok NRD i RFN cztery dawne mocarstwa okupacyjne: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i Związek Radziecki. Nastąpiło zjednoczenie Niemiec. Tym sposobem w Berlinie w 1990 roku znienawidzony mur zniknął. Ale to nie koniec sztucznych podziałów w Europie. Wystarczy pojechać na Cypr, aby się przekonać, że także w dwudziestym pierwszym wieku istnieją mury i zasieki, które dzielą ludzi.

Podzielona murem Nikozja
Obecnie jest to jedyna w Europie stolica podzielona murem (Tak jak dawniej Berlin). Jedna część jest grecka, druga została zajęta przez Turcję. Mury i barykady stoją do dziś. Nikozja jest stolicą
Cypry (a w zasadzie stolicą Republiki Cypr – czyli Cypru Południowego). Miasto od tureckiej inwazji w 1974 roku jest podzielone murem (częściowo wysokim płotem). Północna część turecka od południowej greckiej oddzielone są od siebie tzw. zieloną linią demarkacyjną, czyli strefą kontrolowaną przez ONZ. Co kilkanaście metrów turyści natrafiają na wojskowe punkty graniczne. Nie jest to przyjemny widok, gdy spoglądają na nas uzbrojeni po zęby żołnierze. Granica w mieście przechodzi przez środek starego miasta. Jeden z deptaków kończy się punktem granicznym. Teraz jest to przejście graniczne otwarte dla turystów, dyplomatów i od niedawna także dla Cypryjczyków. Granica pozostaje zamknięta dla obywateli tureckich, czyli dla mieszkańców północnego Cypry i północnej części miasta.

Famagusta – stracone miasto
Niedaleko Nikozji na północny Cypru leży miasto Famagusta. Obecnie jest zajęte przez Turków i w oczach więdnie, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu był to jeden ze wspanialszych ośrodków wczasowych i turystycznych na morzu Śródziemnym. Famagusta dzisiaj nie jest ani pięknym, ani wyjątkowo turystycznym i tłumnie odwiedzanym miastem na Cyprze, ale nie zawsze tak było. Jedna z nadmorskich dzielnic miasta o nazwie „Varosha” należała do najlepszych i najbardziej ekskluzywnych kurortów w Europie w latach sześćdziesiątych. To tutaj często przyjeżdżali Elizabeth Taylor, Richard Burton, Raquel Welch czy Brigitte Bardot. Kurort w latach sześćdziesiątych posiadał więcej turystycznych miejsc noclegowych niż Turcja i Gracja razem. Aż przyszedł rok 1974 kiedy tureckie wojsko zbombardowało miasto wraz z dzielnicą Varosha. Zabito wielu niewinnych ludzi, także turystów. Armia turecka w ciągu kilkudziesięciu godzin zajęła miasto. Greccy obywatele i turyści, którzy przeżyli w popłoch uciekli. Uciekając zostawili swoje domy i mieszkania. Do dzisiaj w dzielnicy Varosha widoczne są pozostawione przedmioty codzienneg o użycia. Do dzisiaj gdzieś wisi rozwieszone pranie (rzeczy już zbutwiałe, ale do rozróżnienia), na stole stoją talerze, leżą sztućce …. Tak jakby ktoś nagle odszedł od stołu. To wszystko jest widoczne do dzisiaj. Turcy pozostawili kurort w stanie nienaruszalnym , bowiem chcieli mieć w rękach coś w rodzaju karty przetargowej. Chcieli szantażować opinię międzynarodową faktem, że w każdej chwili mogą oddać nietknięty kurort gdy ich argumenty zostaną wzięte pod uwagę. Tak się nie stało, porozumienia nie ma do dzisiaj. A kurort Varosha straszy do dzisiaj. Europejski Trybunał Praw Człowieka z siedzibą w Strasburgu nakazał co prawda Turcji wypłacenie Cyprowi odszkodowania w kwocie 90 mln euro za skutki inwazji sprzed oraz za konfliktowy podział wyspy, ale turecki minister spraw zagranicznych po prostu odmówił.

Miasto duchów
Dziennikarz Jan-Olof Bengtsson, który w 1977 roku jako pierwszy został wpuszczony na teren dzielnicy Vorosha, nazwał kurort „Miastem Duchów”. Południowo-wschodnia część Famagusty leżąca nad samym wybrzeżem Varosha jest ogrodzona płotami i drutami kolczastymi. Już sam wjazd do miasta od strony greckiej robi niesamowite wrażenie. Zasieki, kamery, ostrzeżenia, wojsko. Punkty kontroli. (mnie to przypomina granicę Polski z NRD lub dawna granicę wewnątrz niemiecką). Bardzo przygnębiający widok. W zasadzie nie wolno tam robić zdjęć ale zaryzykowaliśmy ….. to jest jednocześnie niesamowite i zarazem zatrważające. Te wszystkie niszczejące budynki na zdjęciach stoją od 44 lat i straszą. (Cytat z wielu opisów: Mieszkańcy od lat wspominają o paranormalnych zjawiskach zdarzających się w pobliżu opustoszałych ruin. Często słyszą krzyki kobiet, widzą przezroczyste zjawy przechadzające się po hotelowych halach (…) Tam jest coś dziwnego, coś, czego nie da się opisać. Czy to odgłosy zardzewiałych okiennic czy też świadomość, iż zamordowano tam masę niewinnych obywateli, kobiet, dzieci, turystów). Jedno jest pewne życie już nie wróci do Varosha, a miasto przestanie straszyć tylko wtedy, gdy zostanie zburzone.

Waldemar Maszewski

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert