Powyborcze reminiscencje

Uff! Już po wyborach… Andrzej Duda został ponownie wybrany Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, zdobywając w drugiej turze 10 440 648 głosów, zaś jego kontrkandydat 10 018 263.

Urzędujący Prezydent otrzymał ponad 400 000 głosów więcej. Jest to pozytywny wynik! Dla żadnego z kandydatów kampania wyborcza nie była tak długa, jak dla dr. Andrzeja Dudy. Nieustannie był blisko wyborców, spotykał się z nimi w miastach, miasteczkach i wsiach. Nie bał się staną

do debaty telewizyjnej z 10 pozostałymi kandydatami (poprzedni prezydenci, ubiegający się o reelekcję, nie brali udziału w debatach).

Andrzej Duda zaprezentował bogaty program, dotyczący różnych aspektów życia Polaków. Dążąc do uniezależnienia Polski od krajów ościennych (Rosja, Niemcy) w swoim programie gospodarczym ujął m.in. wielkie inwestycje państwowe: przekop Mierzei Wiślanej, budowę Centralnego Portu Lotniczego, trasę Via Carpatia – biegnącą przez Litwę, wschodnią Polskę, Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Grecję i przecinającą się z innymi ważnymi szlakami komunikacyjnymi w Europie. Prezydent położył nacisk na rozwój mniejszych miast i wsi. Zagwarantował dalsze poparcie dla projektów socjalnych, naukowych i kulturalnych.

Polecam ciekawą debatę prof. Andrzeja Nowaka i dr. Jacka Bartosiaka „Polska wobec Europy i świata”, pozwalającą zrozumieć procesy zachodzące współcześnie.

Nie dziwię się, że media w Niemczech i niektóre w Polsce prowadziły napastliwą kampanię przeciwko obecnemu prezydentowi. Wybory prezydenckie w Polsce przebiegały w myśl zasady: siła złego na jednego! Opozycja totalna bardzo się uaktywniła i zastanawiający jest fakt, że ponad trzydzieści lat, jakie minęły, od tzw. upadku komuny musimy ciągle dokonywać takich wyborów. Dlaczego mamy w dyspucie publicznym kwestię LGBT, czyli nową odsłonę dwudziestopierwszowiecznego leninizmu.

Nie jest bynajmniej żadną niespodzianką informacja, że główne strony, stające w wyborach prezydenckich, są zainteresowane zdobyciem głosów wyborców polonijnych. Dobrze pamiętam, jak powstawały w Niemczech gremia, kontrolujące wybory zarówno prezydenckie jak i parlamentarne. Na ziemi niemieckiej oparte były głównie na członkach i sympatykach Klubów Gazety Polskiej, na mężach zaufania desygnowanych z ramienia RKW, PiS i innych ugrupowań.

Polonia tym razem głosowała korespondencyjnie. Organizowano akcje zbierania w miastach niemieckich pakietów wyborczych i dostarczania ich za pośrednictwem firm logistycznych do komisji wyborczych. Proceder ten, legalny wszakże, miał miejsce nie tylko na terenie Niemiec, ale także krajów Beneluxu. Był koordynowany przez logistyków, zatrudnionych w niemieckich firmach.

Frekwencja w Polsce i za granicą była wysoka, ponad 60%. W Europie Polonia zagłosowała za kandydatem bez programu i wizji sprawowania władzy.

Dobrze się stało, że tradycyjne wartości narodowe, wywodzące się z katolicyzmu, przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść Andrzeja Dudy.

Jeden aspekt całości wyborów prezydenckich jawi się, jednakże w tym, iż coraz mniej i mniej dewiza stalinowska dotyczy naszego kraju. Głosy oddane faktycznie mają większe znaczenie i dewiza generalissimusa mówiąca o tym, że nie jest ważne kto jak głosuje, ważne jest to kto liczy głosy, zostawała echem epoki minionej, czego Państwu i sobie samemu z serca życzę.

Niezależnie od wszystkich tych spraw oddajemy do Państwa rąk następny numer miesięcznika POLAK w NIEMCZECH w nieco zmienionej formule. W nadziei na Państwa uwagi jak i słowa krytyki życzę Państwu miłej lektury w imieniu zespołu redakcyjnego

Wojciech Kusy

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.