Mocny tekst: Rozważania o pamięci!

Pamięć to zdolność do rejestrowania i ponownego przywoływania wrażeń zmysłowych, skojarzeń, informacji, … (cytat z https://pl.wikipedia.org/wiki/Pamięć dostęp z dnia 25.06.2019r.) Cóż począć, skoro żyjemy w czasach dotychczas niespotykanego natłoku informacji, często sprzecznych ze sobą. Zadaję sobie pytanie o moją własną pamięć historyczną. Staram się dbać o nią właśnie. Doprawdy nie trzeba być akademikiem, przywołując słowa naszego wieszcza Cypriana Kamila Norwida (1821-1883) i jego sentencję brzmiącą: „Przeszłość – jest to dziś, tylko cokolwiek dalej”.

Z historii świata czerpiemy przecież naukę, także i po to, by ustrzec się przed powtarzaniem błędów już raz popełnionych. Ale przecież i tak je popełniamy, powtarzając pomyłki już raz zaistniałe. Historia świata dla Polaka, podobnie jak dla Niemca, Francuza, to w pierwszym rzędzie historia własna, osobista, dalej historia rodzinna, otoczenia, swego narodu i kraju. Cała świadomość Europejczyka oparta jest na chrześcijańskiej historii Europy. A to za tą przyczyną, że innej nie mamy. W ten sposób kontynent nasz wzrastał, a wraz z nim cesarstwa, królestwa i państwa. Z tej przyczyny Europa stała się potęgą kulturalną, ale także i ekonomiczną, górującą nad innymi kontynentami. Oponent powyższej tezy z pewnością przytoczy w tym miejscu szerokie wywody nt. Państwa Środka, dzisiejszej potęgi gospodarczej i militarnej Chin. Jednakże zanim to nastąpiło była Europa, chrześcijańska właśnie. Europa i narody na jej terenie zamieszkujące dopuściły się błędów, pomyłek i niegodziwości, to jest to częścią rachunku rozwoju tejże. Jak można scharakteryzować Europę, jej dziedzictwo cywilizacyjne? Dzień dzisiejszy Europejczyka jest naznaczony wydarzeniami po zakończeniu drugiej wojny światowej, skorygowanymi poprzez upadek bloku wschodniego wraz ze Związkiem Sowieckim. Cóż z tego, skoro Zachód, wraz ze wszystkimi przypisanymi sobie instytucjami, dryfuje coraz bardziej i bardziej w kierunku laicyzacji państw i narodów, skupionych w międzynarodowych formach organizacji Europy. Mam tu na myśli oczywiście wszystkie instytucje Unii Europejskiej. Coraz głębiej postępujący centralizm zarządzania państwami członkowskimi przywodzi na myśl dobrze znany schemat każdemu dorosłemu Polakowi. Europę od Uralu po Atlantyk zamieszkują ludy, różniące się wieloma aspektami: język, historia i tradycja z niej wynikająca, zamożność itp. Aspektem zaś wspólnym jest chrześcijaństwo. Wiek dwudziesty od narodzenia Chrystusa przyniósł ogrom niewyobrażalnego bólu i niegodziwości w okresie obydwu wojen światowych. Można by go śmiało nazwać wiekiem ludobójstwa i zdziczenia mas. Dwie ideologie, stawiające sobie na celu uszczęśliwienie narodów, doprowadziły do tych tragedii. Ale wiek XX przyniósł też postęp techniczny i powszechny dostęp do dóbr na znacznych terenach kontynentu.

Chciałbym przybliżyć rozważania na temat cywilizacji naukowców z ubiegłego wieku. Myślę tu o naszym polskim prof. Feliksie Konecznym, niemieckim profesorze Antonie Hilckmanie i poddanym Królestwa Brytyjskiego – Arnoldzie J. Toynbee. Powinien nas Polaków napawać dumą fakt, że pierwszy z nich, nasz wielki rodak Feliks Koneczny stworzył podwaliny nauki porównawczej o cywilizacjach. Już w 1935 roku opublikował swą pracę zatytułowaną „O wielości cywilizacji“, w której pisał m.in.: „Każda cywilizacja, póki jest żywotną, dąży do ekspansji, toteż gdziekolwiek zetkną się z sobą dwie cywilizacje żywotne, walczyć z sobą muszą. Wszelka cywilizacja żywotna, nie obumierająca, jest zaczepną. Walka trwa, dopóki jedna z walczących cywilizacji nie zostanie unicestwiona, samo zdobycie stanowiska cywilizacji panującej – walki bynajmniej nie kończy. Jeżeli istniejące obok siebie cywilizacje mieszczą się obok siebie w obojętnym spokoju, widocznie obie pozbawione są sił żywotnych. Wypadek taki kończy się często kompromisem w jakiejś mieszaninie mechanicznej, w której nastaje obopólna stagnacja, a z niej wytworzy się z czasem istne bagnisko acywilizacyjności. Tak np. runęła cywilizacja wielkiej Persji, nie mogąc znieść klina hellenistycznego, wbijającego się w nią“ (fragment książki wydanej przez WYDAWNICTWO GEBETHNER I WOLFF, KRAKÓW 1935r.) Przez wiele lat zapomniany polski myśliciel profesor Feliks Koneczny jest dziś szerzej poznawany przez polskiego czytelnika, a to dzięki działalności m.in. p. Marcina Dybowskiego i Wydawnictwa ANTYK, gdzie ukazały się rozprawy polskiego uczonego.

Drugi z wymienionych naukowców Niemiec, prof. Anton Hilckman, uważał się za ucznia Feliksa Konecznego. Na początku lat trzydziestych wybrał się na rowerze ze swojego rodzinnego miasteczka Bevergern do Wilna, by poznać, wykładającego ówcześnie na tamtejszym uniwersytecie, Feliksa Konecznego. Anton Hilckman posiadał łatwość przyswajania języków obcych, pisywał nawet do polskich gazet, w tym do krakowskiego Przeglądu Powszechnego. W roku 1932 w tekście opublikowanym pod pseudonimem A. van Dyle pisał: „… Gdy się zważy, że istota niereligijności nowoczesnej polega na zaprzeczeniu pierwiastka nadnaturalnego, a wyniesieniu czynnika ludzkiego, gdy się widzi, że poprzez wieki ostatnie snuje się kontrast między religią, tzn. czcią dla Boga z jednej strony, a kultem ludzkości z drugiej, rasowość przedstawia się jako jedna z możliwości ubóstwienia człowieczeństwa – w każdym razie jest ona achrześcijańską, antychrześcijańską, pogańską, w specjalnym tego słowa znaczeniu „humanistyczną“, naturalistyczną. Można ubóstwiać jednostkę (indywidualizm), można ubóstwiać ludzkość (humanitaryzm); …) (Artykuł z czasopisma „Przegląd Powszechny“, Rok XLIX. – Tom 196. Październik – listopad – grudzień 1932. Kraków. DRUKARNIA „PRZEGLĄDU POWSZECHNEGO“, ss. 31-47 – patrz: http://www.ultramontes.pl/a_van_dyle_hitleryzm_a_religia.htm – dostęp z dnia 26.06.2019r.)

Po wojnie Anton Hilckman kierował katedrą nauk porównawczych o cywilizacjach na Uniwersytecie w Moguncji. Przez długi czas prowadził ożywioną korespondencję z księdzem kardynałem Stefanem Wyszyńskim – Prymasem Polski. Anton Hilckman zmarł w 1970 roku i pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Oficerskim Polonia Restituta.

Doktor Tomasza Stępień z Wrocławia jest nie tylko autorem rozległej monografii Antona Hilckmana w języku polskim, ale też redaktorem i wydawcą dzieł zebranych niemieckiego myśliciela.

Trzeci z wymienionych przeze mnie autorów to Brytyjczyk Arnold J. Toynbee. Jako młody człowiek opublikował tekst, tylko na podstawie przekazów ustnych i pisemnych, zatytułowany „The destruction of Poland. A study in German efficiency”. W roku 1916 pisał o praktykach niemieckiej administracji w mieście Łodzi i okolicach: „ … Z jednej strony odczuwa tę presję, z drugiej poddawany jest pokusie wybrania alternatywnej drogi. Polski robotnik zna Niemcy: w latach przedwojennych szedł do pracy w Bytomiu, Elberfelde i Essen, a teraz wszędzie w kraju są oficjalne lub półoficjalne urzędy zatrudnienia, które obiecują mu w Niemczech wyższe dniówki, jakich nigdy w życiu nie widział. Pewien polski korespondent pisze: ”niemieckie urzędy czynią wszystko co w ich mocy, ażeby nakłaniać robotników do emigracji do Niemiec. Jest się prawie przymuszanym, żeby tam jechać. Robotnicy jednak nie mają ochoty opuszczać Polski i w większości jadą do pracy na wieś. Ludzie, którzy chcą do Prus, potrzebują zaświadczenia. Swego (pruskiego) pracodawcę wolno opuścić tylko wtedy, jeżeli znalazł on inne miejsce pracy. Kto usiłuje jechać do domu, konfrontowany jest z wszelkimi trudnościami ze strony pruskich urzędów. …”

Europa Zachodnia staje się ofiarą dwóch plag wyrosłych na gruncie jej historii XX wieku, a są to: socjalizm i poprawność polityczna. Narastające problemy chrześcijańskiej Europy biorą się w głównej mierze z odrzucenia Boga i powszechnej pokusie zrównania się z Nim.

Znana jest maksyma Arnolda J. Toynbee`go: „Cywilizacje nie giną, cywilizacje popełniają samobójstwa”.

Pamięć służy analizie genezy konfliktów zbrojnych i związanych z nimi niegodziwościami, zbrodniami i ludobójstwem. Cóż począć gdy pamięć zanika…

Wojciech Kusy
Klub Gazety Polskiej w Essen
Polska Lista Wyborcza „POLACY w ESSEN”

www.polacywessen.de

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.