Otwarte domy i serca

W chwili, kiedy zamykamy numer naszego czasopisma, w Polsce znajduje się już ponad trzy miliony uchodźców z Ukrainy. Nasi rodacy otworzyli przed nimi nie tylko serca, ale nierzadko i własne domy. „To nasza nowa rodzina. Ukraińska mama czeka już na oferty zatrudnienia, a dzieci są zapisane do szkoły. W naszym domu miesza się teraz język polski z ukraińskim, angielskim i francuskim. Jest wesoło” – pisze jedna z wielu mieszkanek Warszawy, która przyjęła pod swój dach uchodźców, uciekających przed rosyjską agresją.

Pospolite ruszenie Polaków

Potrzebującym ruszyli z pomocą mieszkańcy przygranicznych miejscowości, dosłownie zasypując przejścia graniczne darami żywnościowymi, ubraniami, ciepłymi napojami, środkami higienicznymi, a nawet żywnością dla zwierząt domowych, z którymi podróżują uchodźcy. Polacy czekali także na dworcach, przynosząc własnoręcznie upieczone ciasta, pączki, ciepłą pizzę czy kanapki i gorącą herbatę. Wielu z nich bezpośrednio z pociągów zabierało uciekinierów do swoich domów, oferując im bezterminową możliwość uzyskania bezpiecznego dachu nad głową. Na pomoc ruszył Caritas, Czerwony Krzyż i wiele innych organizacji humanitarnych. Dary zbiera Kościół, samorządy, kibice, a przede wszystkim ludzie, organizujący się spontanicznie i oddolnie. Natychmiastowy jest odzew Polaków na informację o tym, że ktoś znalazł się w trudnej sytuacji życiowej. Nie wolno nam zapomnieć o naszych rodakach, mieszkających na Ukrainie i nieraz żyjących w niezwykle trudnych warunkach.

Diecezja warszawsko-praska apeluje o pomoc dla parafii Matki Bożej Różańcowej w Szaróweczce w diecezji kamieniecko-podolskiej na Ukrainie. Tam od ponad 11 lat posługuje ks. Andrzej Kinowski. „Mimo wojny pozostał na miejscu, aby wspierać parafian i w miarę możliwości organizować dla nich potrzebną pomoc” – podkreślił w rozmowie z PAP ks. Marcin Brzeszczyński – dyrektor Dzieła Misyjnego Diecezji Warszawsko-Praskiej. Dodał, iż jest to jedna z niewielu polskich parafii, znajdujących się na Ukrainie. „Wspólnota liczy ponad 1000 osób. Polacy żyją tam od 300 lat, zachowując swój ojczysty język i tradycje”. Szaróweczka leży w najbliższym sąsiedztwie Chmielnickiego, miasta liczącego prawie 30 tys. mieszkańców i będącego stolicą obwodu. Ze względu na strategiczne położenie (w kierunku na Lwów ze strony południowej Ukrainy), wieś jest narażona na działania wojenne.

Błaganie o pokój

Hierarchowie kościołów wszystkich wyznań apelują o zjednoczenie w modlitwie, poście i pokucie w intencji pokoju. „Dzisiaj, kiedy jesteśmy pełni trwogi z racji zagrożonego pokoju i panujących napięć w najbliższym sąsiedztwie naszej ojczyzny, zwracam się do was – wszystkich naszych diecezjan – podejmijcie modlitwę różańcową i ofiarujcie post w intencji uratowania pokoju i jedności pomiędzy narodami” – zaapelował ordynariusz warszawsko-praski bp Romuald Kamiński. Dzisiaj już nie trzeba przekonywać nikogo, jak ważna jest modlitwa o błogosławieństwo dla Polski, o ochronę jej granic” – powiedział na antenie Polonia Christiana 24 TV ks. Dominik Chmielewski SDB, inicjator modlitewnego szturmu „Noc walki o Błogosławieństwo dla Polski”. „Kiedy rozpoczęły się różnego rodzaju prowokacje na granicy polsko-białoruskiej, podczas nowenny do św. Andrzeja Boboli mieliśmy bardzo konkretne przekonanie, że Bóg wzywa nas do czegoś o wiele większego.

W tamtym czasie to była tylko próba zwrócenia uwagi na to, co w tej chwili już bardzo mocno doświadczamy, czyli imperialnego zaangażowania Rosji w kontekście inwazji już nie tylko Ukrainy, ale – nie waham się tego powiedzieć – całej Europy; globalnego, imperialnego komunizmu w wydaniu putinowskim, który jest szalenie niebezpieczny”. Ks. Dominik Chmielewski wspólnie z franciszkanami z Niepokalanowa zorganizowali wielkie czuwanie modlitewne pod nazwą „Noc walki o Błogosławieństwo dla Polski”. Wzięło w nim udział kilka tysięcy osób, które przybyły w noc z 26 na 27 lutego do Niepokalanowa, a kilkaset tysięcy wiernych łączyło się w modlitwie w swoich parafiach na terenie całej Polski i kilkunastu innych krajów oraz we własnych domach. Wierni zjednoczyli się tej nocy w modlitwie o pokój na Ukrainie, o opamiętanie dla agresorów, łaskę przebaczenia krzywdzicielom, o to, aby wojna nie rozlała się po całym świecie, a także o nawrócenie Rosji. Czuwanie rozpoczęła modlitwa różańcowa i litania do św. Andrzeja Boboli, wielkiego patrona Polski.

Uczestnicy nocy walki o błogosławieństwo dla Polski wzywali także wstawiennictwa św. Jana Pawła II, św. Siostry Faustyny Kowalskiej, św. Maksymiliana Marii Kolbego, bł. ks. Jerzego Popiełuszki i innych świętych naszego narodu. O północy została odprawiona Msza Święta, a następnie kapłani udali się z Najświętszym Sakramentem w procesji pokutno–błagalnej, siedmiokrotnie okrążając bazylikę w Niepokalanowie (na wzór siedmiokrotnego okrążenia Jerycha) przepraszając za grzechy naszego narodu i całej ludzkości oraz prosząc Boga o miłosierdzie i oddalenie wojny.

Sprawujący Eucharystię ks. Dominik Chmielewski zaapelował o modlitwę nie tylko za ofiary wojny, ale także za naszych prześladowców, „Tego uczy nas Ewangelia”. Pomoc najsłabszym Polacy licznie odpowiedzieli na prośby o pomoc szczególnie tym najuboższym i bezbronnym. Z Ukrainy przywieziono wiele sierot i dzieci z domu dziecka. Osiemnaścioro z nich znalazło schronienie w żłobku w Świdniku – najmłodsze ma trzy miesiące, a najstarsze trzy lata. Zastępca burmistrza Świdnika – Marcin Dmowski, powiedział, że władze miasta podjęły starania o zapewnienie dzieciom i ich opiekunom stałego miejsca pobytu. Dodał, że zgłosili się do niego mieszkańcy miasta, którzy zadeklarowali chęć przyjęcia ukraińskich dzieci na stałe do własnych rodzin. Dzieci z domu dziecka przyjechały również do Białegostoku. Ponad dwadzieścioro najmłodszych wraz z ich opiekunami, uciekającymi z miejscowości Kramatorsk i Dnipro, znalazło swój nowy dom w Polsce.

Zastępca prezydenta Białegostoku – Zbigniew Nikitorowicz odwiedził dzieci i stwierdził, że „są one w dobrym stanie fizycznym i psychicznym, zwłaszcza u tym małych dzieci szybko pojawił się na twarzach uśmiech. Dzieci przyjechały do Polski jedynie „z plecaczkami”, tu podstawowe ich potrzeby zostały już zaspokojone”. Zbiórkę darów prowadziła także ambasada RP wspólnie z Instytutem Polskim w Berlinie. „Dary przynosili nie tylko Niemcy i Polacy, ale także Ukraińcy, Rosjanie, Hiszpanie, Włosi” – powiedziała w rozmowie z PAP rzeczniczka ambasady RP w Berlinie – Magdalena Szuber-Zasacka. Ambasada przypomniała, że rząd polski stworzył specjalną stronę internetową: www.pomagamukrainie.gov.pl. Można zgłaszać gotowość pomocy osobom, pozostającym na Ukrainie oraz obywatelom Ukrainy, którzy są już w Polsce.

Michalina Włodarska

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.