W Berlinie dyskutowano o bezpieczeństwie energetycznym Europy

Fundacja Heinricha Boella, która jest powiązana z niemiecką partią Zielonych, wraz z Instytutem Zachodnim zorganizowały w Berlinie panel dyskusyjny na temat bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej. Debatowano m.in. o konsekwencjach dla Europy kontrowersyjnego rosyjsko-niemieckiego gazociągu „Nord Stream 2“.

Dyskusja odbyła się 14-go marca w Berlinie. Głównym tematem panelu była dyskusja o bezpieczeństwie energetycznym Europy. Uczestników debaty, oraz licznie zgromadzonych gości przywitała Justyna Schulz z Fundacji Heinricha Boella. W panelu uczestniczyli prof. dr Beata Molo z Katedry Stosunków Międzynarodowych Akademii Krakowskiej im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego prof. dr Zdzisław Krasnodębski, prof. Claudia Kemper z Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych oraz europoseł z partii Zielonych Reinhard Buetikofer. Dyskusję prowadziła Anne Neumann z Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych.

Uczestnik panelu wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego profesor Zdzisław Kransodębski jest zdania, że zarówno Polska, jak i większość krajów naszego regionu uważa, że Nord Stream 2 stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego całej Unii. Krasnodębski ostro skrytykował niemiecki rząd zarzucając mu działania egoistyczne. Jako przykład podał m.in. gazociąg „Nord Stream2“ który Niemcy wraz z Rosją budują pomimo sprzeciwu Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i wielu innych krajów. Jego zdaniem trudno będzie zatrzymać budowę „Nord Stream2“ ale należy robić wszystko, aby koszty jego realizacji były jak największe.

„Myślę, że to jest projekt, który jeżeli nawet zostanie zrealizowany, to musimy zrobić wszystko żeby pokazać, jego negatywne skutki. On się odbije również na pozycji politycznej Niemiec. Myślę, że już nigdy nie będą mogły tak wiarygodnie przedstawiać siebie jako kraj nieskazitelnej europejskiej solidarności“

Komisja przemysłu PE poparła dyrektywę gazową
Komisja przemysłu, badań naukowych i energii Parlamentu Europejskiego w poniedziałek w Brukseli poparła nowelizację dyrektywy gazowej, która dotyczy gazociągu Nord Stream 2. Teraz projekt trafi pod głosowania na sesji plenarnej PE. Ma się ono odbyć 4 kwietnia. Nowe regulacje będą jeszcze musiały uzyskać oficjalne poparcie ministrów ds. energii krajów UE. Te dwie zgody – PE i Rady UE – będą oznaczały, że nowelizacja dyrektywy stanie się unijnym prawem. Regulacje będą jednak obejmowały gazociągi od momentu wejścia w życie nowego prawa. Unijni dyplomaci uważają, że dyrektywa może wejść w życie w połowie 2019 roku.

Projekt nowelizacji przewiduje, że podmorskie części gazociągów na terytorium UE będą podlegały przepisom restrykcyjnego unijnego trzeciego pakietu energetycznego. W przypadku odcinka „Nord Stream 2, który będzie przebiegał również poza wodami terytorialnymi Niemiec, warunki prawne jego funkcjonowania będą musiały zostać wynegocjowane między Berlinem i Moskwą. Część dyplomatów, w tym z Polski, podkreśla jednak, że wynik tych negocjacji będzie musiał opierać się na unijnym prawie, nad czym czuwać będzie Komisja Europejska.

Czy „Nord Stream 2“ ominie dyrektywę gazową?
Dziennik „Financial Times“ poinformował, że Nord Stream 2 może uniknąć jurysdykcji unijnej narzuconej przez dyrektywę gazową, jeżeli zostanie wydzielona osobna spółka do zarządzania projektem na terytorium lądowym i morskim Niemiec. Będzie to oznaczało, że prawu unijnemu będzie podporządkowany tylko niemiecki odcinek gazociągu. Rozmawiając w Berlinie z „Polakiem w Niemczech“ Zdzisław Krasnodębski przyznał, że doniesienia „Financial Times“ są niepokojące. Polityk obawia się, że konsorcjum budującemu „Nord Stream 2“ uda się znaleźć sposób na ominięcie przepisów, na przykład poprzez podział gazociągu.

„Komisja zapewniała mnie, że to jest niemożliwe, żeby na przykład podzielić gazociąg i tylko zastosować prawo europejskie do ostatnich dwunastu mil, czyli wód terytorialnych Niemiec, ale słyszymy, że to jednak prawdopodobne“ – powiedział wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej.

Z kolei będąca także w Berlinie na polsko-niemieckim forum gospodarczym polska minister przedsiębiorczości i transportu Jadwiga Emilewicz jeszcze raz podkreśliła, że gazociąg „Nord Stream 2“ według polskiego rządu nie jest projektem stricte gospodarczym, ale jest to poważny projekt polityczny. W rozmowie z dziennikarzami, Emilewicz podkreśliła, że w Polsce dyskusja na temat gazociągu nie jest dyskusją zamkniętą.

Inny Europejski Parlament, inne decyzje?
W rozmowie z „Polakiem w Niemczech“ Zdzisław Krasnodębski wyraził przekonanie, że po wyborach do PE znacznie zmieni się układ sił w Unii Europejskiej, co być może także pozwoli na inne podejście do rosyjsko-niemieckiego gazociągu.

„Ja mam nadzieję, że po tych wyborach zmieni się układ sił, że nasza strona, polska delegacja będzie bardzo wzmocniona i wtedy jeszcze łatwiej jest rozmawiać, bo tak jest w polityce i tak jest w Unii Europejskiej, tak jest miedzy krajami, że liczą się racjonalne argumenty, ale też liczy się siła i waga państwa, a w demokracji parlamentarnej liczy się siła głosów“ – powiedział nam wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Czy warto z nimi rozmawiać?
Wielu osób zadaje sobie pytanie, czy na temat gazociągu w ogóle warto z Niemcami rozmawiać. Przecież oni nie słuchają żadnych argumentów. Nie docierają do Berlina żadne protesty, żadne uwagi, wreszcie żadne prośby. Oni prowadzą od lat interesy z Moskwą i żadne perswazje tego nie zmienią. Minister gospodarki Peter Altmaier ponownie stwierdził, że Niemcom gaz z Rosji jest wyjątkowo potrzebny i ponadto zwiększy dywersyfikację. Dla Almeiera rosyjskie dostawy w dwóch różnych gazociągów to zwiększenie dywersyfikacji.

Trzeba rozmawiać, żeby podkreślić polski punkt widzenia
Zdaniem Krasnodębskiego rozmowy z Niemcami są pożyteczne i przynoszą wymierne korzyści. „Ja myślę, że tego rodzaju dyskusje jak ta w Berlinie, pokazują, że wbrew wszystkim próbom otoczenia Polski jakimś kordonem sanitarnym, czy wykluczenia nas z debaty albo twierdzenia, że jesteśmy w Unii izolowani, to się okazuje, że jest wręcz przeciwnie“ Krasnodębski dodał w rozmowie z „Polakiem w Niemczech“, że im stanowisko Polski w dyskusjach jest mocniejsze, tym bardziej Niemcy nas szanują i chcą z nami rozmawiać.

Czym jest ten gazociąg?
„Nord Stream 2“ to kontrowersyjny projekt liczącej 1200 km dwunitkowej magistrali gazowej przez Morze Bałtyckie z Ust-Ługi w Rosji do Greifswaldu w Niemczech. Gazociąg, biegnący równolegle do uruchomionego w 2011 roku (także dwunitkowego) gazociągu Nord Stream, ma być gotowy do końca 2019 roku i transportować 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Co bardzo ważne Rosja zapowiada, że od 2020 roku zamierza znacznie ograniczyć przesyłanie gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy na zachód. Rosyjsko-niemieckiemu projektowi od początku sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie, Ukraina i USA. Także Komisja Europejska jest przeciwna tak dużej rosyjskiej dominacji na europejskim rynku energetycznym. Niemcy nic sobie z protestów nie robią i wspólnie z Putinem budują „Nord Stream 2“. Tak Berlin widzi unijna solidarność.

Waldemar Maszewski (autor jest korespondentem Polskiego Radia w Berlinie)

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.