Zabawa w budowanie pomnika, upamiętniającego ofiary niemieckiej okupacji w Polsce!

,Historia uczy nas jednak, że małym postrzeleńcom nie zapewnia się miejsca na stronach dziejów. Dostają się tam jedynie wielkie łotry, bandyci, podpalacze i zbrodniarze, którzy im więcej ludzi zabili, tym wyższe mają książęce i cesarskie tytuły”.

Jaroslav Hasek

Ze wspólnego oświadczenia Okrągłego Stołu z 2011 roku wynika, że strona niemiecka zainteresowana była utworzeniem w Berlinie miejsca pamięci wszystkich Polaków – ofiar prześladowań nazistowskich. Należy podkreślić, iż rok ów stał się festiwalem obietnic strony niemieckiej w stosunku do Polonii. Następstwem licznych spotkań i dyskusji była między innymi przyjęta 10 czerwca 2011r. przez Bundestag uchwała, dotycząca mniejszości polskiej w Niemczech przed II wojną światową. W czasie narodowego socjalizmu członkowie ówczesnej polskiej mniejszości byli mordowani w obozach koncentracyjnych, a ich organizacje zostały zakazane i wywłaszczone. Bundestag chce oddać hołd tym ofiarom”.

Dzisiejszy spór, który powstał na tle licznych deklaracji w ostatnich latach, możemy odbierać już tylko w kategorii tragikomedii. W części pierwszej mamy tragedię społeczności polskiej, która to stała się elementem powojennego rewizjonizmu RFN. Mniejszość polską w Republice Weimarskiej szacuje się na 2,45 % ogółu ludności, czyli 1,2-1,8 miliona osób.

O jej sile świadczyła aktywność w Zagłębiu Ruhry, Polacy występowali tam między innymi z żądaniami dostępności dekretów państwowych tłumaczonych na język polski. Utworzono wydział polski w Szkole Górniczej w Bochum. W tym czasie powstają liczne spółdzielnie oszczędnościowe z centralą w Berlinie, drukarnie, wydawnictwa i kluby sportowe. Rzecznikiem polskich spraw oraz centralą instytucjonalną polskości przed II wojną światową stał się Związek Polaków w Niemczech, który miał ogromne znaczenie dla konsolidacji Polonii!

Po zakończeniu działań wojennych Republika Federalna Niemiec z dużą troską „zadbała o rehabilitację” przedstawicieli polskiej mniejszości i wywłaszczony majątek, by ten już na zawsze pozostał tylko i wyłącznie w ujęciu historycznym! Polacy wierzyli naiwnie, iż okrucieństwo, jakiego doznali ich przedstawiciele, zakończyło się wraz ze zniesieniem ustawodawstwa nazistowskiego.

Na podstawie ustaw odszkodowawczych Polacy zaczęli ubiegać się o wynagrodzenie poniesionych szkód. Przerażający wyraz złej woli dokumentują liczne postanowienia sądowe, dotyczące uznania Polaków za ofiary niemieckiego terroru i skonfiskowanego majątku mniejszości polskiej. Sądy oraz izby odszkodowawcze odrzucały roszczenia, twierdząc, iż prześladowanie Polaków wynikało nie ze względów politycznych, lecz narodowych i tym samym nie podlegali oni pod par.1 pkt1 ustawy odszkodowawczej. Uznano, że Polacy byli prześladowani nie za działalność przeciwko reżimowi narodowo –socjalistycznemu, lecz za działalność przeciwko Niemcom. Jakże mętna argumentacja!

Kolejne modyfikacje prawa nie poprawiły sytuacji Polaków. Dopiero po 66 latach uchwałą Bundestagu uznano mniejszość polską za ofiarę hitlerowskiego systemu. Fakt ten ma ogromne znaczenie w procesie uznania poniesionych strat materialnych przez ZPwN, którego niemieckie państwo prawa (z przyczyn formalnych) skutecznie pozbawiło możliwości odbudowy!

Obserwuję spór, toczący się o pomnik dla ofiar mniejszości polskiej w Niemczech. Apeluję: drodzy pomysłodawcy, przestańcie się licytować, czy polska mniejszość ma prawo do własnego pomnika!

Żadna, z wymienionych w kontekście upamiętnienia grup narodowych, nie była mniejszością narodową w Republice Weimarskiej i w III Rzeszy Niemieckiej. Nie wszystkie grupy narodowe zostały pozbawione majątku. Tylko mniejszości polskiej państwo niemieckie nie zwróciło majątku, odebranego dekretem Goeringa.

Od 2011 roku przestaliśmy być wrogami narodu niemieckiego, uzyskaliśmy status ofiar narodowego socjalizmu! Jakże jesteśmy „wdzięczni”!

Anna Wawrzyszko – Redaktor naczelna

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.