Pani Aniu, pamiętamy!

W listopadzie 2021 roku w warszawskim kinie „Iluzjon” odbyła się prapremiera filmu dokumentalnego „Anna Walentynowicz. Skąd przychodzimy, Kim jesteśmy, Dokąd zmierzamy”. Film wyreżyserowali Krzysztof Wojciechowski i Jerzy Zalewski, a w konferencji towarzyszącej premierze uczestniczył wnuk „Anny Solidarność”, Piotr Walentynowicz.

„Film o Annie Walentynowicz jest jak uderzenie piorunem. Znana nam „Anna Solidarność”: krucha, delikatna, prawie zawsze uśmiechnięta, ofiarna i myśląca o innych, i o Polsce, jak o swej najlepszej matce i na nowo odkryta w filmie Anna z kresów RP, z tragicznymi przejściami, bardzo ciężkim życiem. Bolesna młodość, inny biedny i prosty świat naokoło niej, tułaczka, poniewierka. Zwykła robotnica w Polsce, suwnicowa w Stoczni Gdańskiej, współtwórczyni buntu przeciw komunie na Wybrzeżu, współtwórczyni Solidarności. Aż za dość na tak wątłą postać. I wreszcie tragiczny finał życia. Śmierć w zmiażdżonym wybuchem i uderzeniem w ziemię samolocie. Rozczłonkowane ciało. Tak jak pozostałych współpasażerów lotu do Katynia. Śmierć zaprogramowana przez zabójców. Drugi polski Katyń. I film o jej prywatnym życiu i śmierci. Film wiwisekcja, dosłownie. Film okrutny, przekraczający tabu śmierci, wszelkie tabu. Najprawdziwszy z prawdziwych, jedyny taki. Film nie do oglądania. Film do współcierpienia. Do współprzeżywania, współumierania” – napisał w recenzji filmu fotograf, dziennikarz i pieśniarz Stanisław Markowski.

Kompromisy? Kogo z kim?

„Anna Walentynowicz. Skąd przychodzimy, Kim jesteśmy, Dokąd zmierzamy” to narracja o ludziach pierwszej „Solidarności”, ich walce o prawa ludzi pracy, strajkach w Stoczni Gdańskiej, to także historia zdrady narodowej i układania się części działaczy „S” z komunistami za plecami ich kolegów z podziemia. Autorzy filmu o „Annie Solidarność” prezentują jej wypowiedzi, w których mówi o konieczności zachowania czystości duszy przez działaczy podziemia, o niemożności układania się ze złem.

„Zgoda kogo z kim?” – pyta w filmie Walentynowicz, sprzeciwiając się stanowczo pomysłowi nazwania Pomnika Poległych Stoczniowców „pomnikiem zgody narodowej”. Film Krzysztofa Wojciechowskiego i Jerzego Zalewskiego pokazuje ciepłe, rodzinne i serdeczne oblicze bohaterki Solidarności, której życiową dewizą była chęć służenia innym ludziom. „Samarytańskie credo Anny Walentynowicz – «Szukać potrzebujących, by im pomóc» – legło u podstaw jej akcesu do powstałych wiosną 1978 r. Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Kiedy usłyszała o WZZ w Radiu Wolna Europa, postanowiła działać. Ze swojej skromnej pensji przekazała WZZ tyle, ile miała – 610 zł. Była kolporterką prasy niezależnej, pisywała do «Robotnika Wybrzeża», brała udział w spotkaniach i naradach, a przede wszystkim udostępniała swoje mieszkanie, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, na działalność antykomunistyczną. Przez słynną Grunwaldzką 49/9 przewinęła się czołówka opozycjonistów w PRL. Anna była dla nich jak matka – gościła, gotowała, prała” – pisał o Annie Walentynowicz jej biograf Sławomir Cenckiewicz. O dobroci i empatii babci mówił w filmie także jej wnuk, Piotr. „Dopiero po jej śmierci zrozumieliśmy w pełni, jak skromną była osobą i jak wielu wygód nie było w jej mieszkaniu. A mimo to zawsze, kiedy ją odwiedzałem, «wyczarowywała » jakby spod ziemi jakiś kawałek kurczaka, przyrządzała mi go i mówiła: «Jedz, kochany, bo słabo wyglądasz»”.

„Musimy się na nowo policzyć”

Film biograficzny o Annie Walentynowicz porusza kilka zazębiających się wątków z życia bohaterki podziemia antykomunistycznego. „To obraz pokazujący niezłomną bohaterkę „Solidarności” od dzieciństwa na Ukrainie, poprzez czasy stalinowskie w Polsce, aż do tragicznej śmierci w Smoleńsku. Film opiera się na trzech głównych liniach narracyjnych, splatających się w żywą i ciekawą opowieść, w której losy prostej dziewczyny z Kresów splatają się w sposób niebanalny z historią” – piszą twórcy dokumentu. Ważną i wzruszającą opowieść snują twórcy filmu wokół podróży syna i wnuka Pani Ani na Ukrainę, w jej rodzinne strony. Widzimy miejsca, w których się wychowała, poznajemy jej siostry, szwagrów, ich dzieci i wnuki, mimowolnie zastanawiając się, jak potoczyłyby się losy Pani Ani (a także i losy naszego kraju), gdyby nie została ona uprowadzona ze swojego domu rodzinnego i nie znalazła się w Polsce.

Najtrudniejszym i najbardziej aktualnym wątkiem filmu jest opowieść o niewyjaśnionych do dziś okolicznościach śmierci Anny Walentynowicz i innych ofiar tragedii smoleńskiej. Autorzy dokumentu towarzyszą rodzinie Pani Ani w tragicznych podróżach po Polsce z ciałem ekshumowanym z jej grobu – w celu dokonania ponownej identyfikacji. Przypominają o tym, że nadal nie wiemy, gdzie została pochowana legendarna bohaterka „Solidarności”. „Bo na pewno nie w swoim rodzinnym grobie” – stwierdzają jej syn i wnuk. „Chcielibyśmy spełnić ostatnią wolę naszej mamy i babci, która pragnęła spocząć obok ukochanego męża”. Krzysztof Wojciechowski i Jerzy Zalewski prezentują wstrząsające nagrania z posiedzeń zespołów parlamentarnych, stanowiące dowód na to, w jaki sposób państwo abdykowało po katastrofie smoleńskiej ze swojej roli, narażając rodziny ofiar na niebywałe cierpienie związane nie tylko z utratą bliskich w niewyjaśnionych okolicznościach, ale także wysłuchiwaniem ogromnej ilości kłamstw. Reżyserzy pokazują walkę o wyjaśnienie okoliczności śmierci Anny Walentynowicz, jaką podjęli śp. mecenas Stefana Hambura i niezależni dziennikarze. Autorzy dokumentu pokazują w swoim filmie także dwie postawy Polaków po Smoleńsku – modlitwę, solidarność z ofiarami i ich rodzinami, walkę o prawdę, o godne pochówki zabitych ludzi i ukaranie winnych, którzy doprowadzili do tej tragedii, z drugiej strony zaś kłamstwa, szkalowanie i wyśmiewanie ofiar czy kpienie z modlących się i kultywujących ich pamięć.

„Musimy się na nowo policzyć” – te słowa śp. Anny Walentynowicz pojawiły się na jednym ze sztandarów ruchu Solidarnych 2010, powstałego po tragedii 10 kwietnia. Bohaterka „Solidarności” do dziś jest dla wielu inspiracją, a dla innych – solą w oku bądź wyrzutem sumienia. Pięknie ujął to w swoim wierszu pt. „Pani Cogito” Wojciech Wencel: Pociemniało twoje miasto o północy od nabrzeży po łagodne zbocza moren w betonowych blokowiskach się położył ulepiony z małych ludzi wielki golem dawno ucichł wspólnotowy śpiew pod bramą raz na zawsze skonfiskował czas ulotki do galerii – tych handlowych – tłumy walą ruski czołg jak stał tak stoi obok stoczni może wcale cię nie było na tym świecie może jesteś wymyślona przez Herberta byłaś wierna zaręczona z ciemnym kresem nie umiałaś po salonach się wałęsać teraz śpisz ale pilnują cię Judasze co w tej ziemi zakopali wór srebrników na monecie księżycowej pełnym blaskiem świeci twój ateński profil: sprawiedliwość.

Michał Korwid

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.